

Miłość, śmierć i sprawiedliwość w Thornie
Katia jest nekromantką, odkąd tylko pamięta. Cmentarze, śmierć i zmarli to stałe elementy w jej życiu. Cała reszta, cóż, weszła w fazę chaosu.
Jej bezpieczny i przytulny dom przestał być azylem. Pomysł, by startować w wyborach do Starszyzny Thornu, zaczyna jej się odbijać czkawką. I wszystko wskazuje na to, że musi się przeprowadzić i postawić swoje dotychczasowe życie na głowie. A do tego ktoś wykrada z trumien ciała dziewczynek. Coś, na co nekromantka po prostu nie może pozwolić. Zwłaszcza gdy wytrącona z równowagi bogini daje jej ultimatum.
Czy w tym całym zamęcie Katia ma w ogóle jeszcze czas na sprawy sercowe? Przystojny i nieznośnie uroczy przedsiębiorca pogrzebowy sądzi, że i owszem. Nekromantka i przedsiębiorca pogrzebowy, czy to w ogóle może się udać?
Ta historia jest jak Katia – łączy w sobie ciepło i romantyczne porywy z makabrą śmierci i cmentarnych tajemnic.
"Pełna empatii Katia skradła moje serce. Zabrała mnie do Thornu na wycieczkę, której długo nie zapomnę."
Katarzyna Berenika Miszczuk, autorka "Szeptuchy"
Powyższy opis pochodzi od wydawcy
Twórczość pani Jadowskiej jest dla mnie stosunkowo świeżym odkryciem. “Katia. Cmentarne love story” to trzecia książka z Thornversum, którą miałam przyjemność przeczytać. I mimo, że miałam momenty, w których nie rozumiałam kontekstu sytuacji, lektura tej powieści była dla mnie bardzo przyjemna. Szczególnie w otoczeniu jesiennej aury i zbliżającego się Halloween. Makabryczna zagadka z wątkiem miłosnym i polityką w tle nie musi brzmieć przekonująco, a jednak historia Katii to świetne połączenie fantasy, kryminału i romansu. Nasza bohaterka staje na rozdrożu i musi podjąć decyzję czy wystartuje w wyborach do Starszyzny Thornu (pierwszych w historii!). Jednocześnie dowiaduje się, że z Cmentarza Centralnego znikają ciała małych dziewczynek, a Matka Ziemia oczekuje od niej rozwiązania sprawy. I to wszystko w momencie, kiedy Namiestniczka Dora Wilk musi opuścić miasto. Pewnie nawet sama Katia nie pomyślałaby, że w obliczu tak trudnych sytuacji znajdzie jeszcze czas na randki z pewnym przystojnym jegomościem. Ponadto, jeśli jesteście ciekawi jaką kawę pija Pani Śmierć i czy to możliwe, żeby była czyjąś ciotką, a także do czego można użyć naczynia przypominającego puszkę na ciastka, koniecznie sięgnijcie po lekturę. Zdecydowanie warto! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN.