Tym razem Dariusz Loranty opowiada nie o sobie, lecz o swoim alter ego - komisarzu Bernardzie. Poza nazwiskiem bohatera wszystko inne w książce jest autentyczne, bo najlepsze scenariusze kryminałów piszą przestępcy i tropiący ich śledczy.
Loranty barwnie przedstawia pracę policjantów kryminalnych w wielkiej metropolii. I pokazuje ich wzajemne, skomplikowane relacje, bowiem ci zestresowani herosi nie są wolni od takich ludzkich ułomności jak zawiść. A ceną zwycięstwa w bezustannej walce ze złem najczęściej staje się życie osobiste.
Komentarze
~Janek
2015-05-19 18:35
Teraz dopiero zrozumiałem przesłanie Twojej książki. Szkoda tylko, że o 20 lat za późno....
Ciekaw jestem zawartości książki tym bardziej, że to "rzemiosło" nie jest mi obce. Na prawdziwą książkę o "robocie" w fabryce bez retuszu i karkołomnych zwrotów akcji czekać warto, więc?! Zarówno ja, moje Koleżanki, Koledzy jak i Darek dobrze wiedzą, że najlepsze scenariusze pisze życie. A więc do lektury książki która według mnie zapowiada się bardzo rzekłbym interesująco;)
Kiedy premiera książki Dariusz Loranty - Siedem dni z życia psa. Prawdziwe zbrodnie, prawdziwe śledztwa? Kiedy wychodzi Dariusz Loranty - Siedem dni z życia psa. Prawdziwe zbrodnie, prawdziwe śledztwa? Data wydania książki zaplanowana została na 27.05.2015.
Zobacz też:||
Ostatnio oglądane
§
UWAGA: Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej informujemy, że serwis ten wykorzystuje pliki Cookie. Aby dowiedzieć się więcej o celu ich wykorzystania i zmianie ustawień Cookie w przeglądarce kliknij tutaj.
Teraz dopiero zrozumiałem przesłanie Twojej książki. Szkoda tylko, że o 20 lat za późno....
Ciekaw jestem zawartości książki tym bardziej, że to "rzemiosło" nie jest mi obce. Na prawdziwą książkę o "robocie" w fabryce bez retuszu i karkołomnych zwrotów akcji czekać warto, więc?! Zarówno ja, moje Koleżanki, Koledzy jak i Darek dobrze wiedzą, że najlepsze scenariusze pisze życie. A więc do lektury książki która według mnie zapowiada się bardzo rzekłbym interesująco;)
Łezka się w oku zakręciła. Również mieszkałem w hotelu... No i ten wypity alkohol. Rzeczywiście były tego hektolitry, hahahha
ech Loranty, chciało Ci się zostać literatem, chyba że od literatki. Pozdrawiam