Kto nie jadł z patelni sąsiada, niewiele o nim wie. Docierając do niezliczonych miejsc, osad, wiosek, przysiółków, metropolii, miałem okazję – ale przecież i konieczność –obcować z wieloma niezwykłymi potrawami. Nieraz przyszło mi łamać żywieniowe tabu wszczepione nam przez europejską kulturę. To się je, tamtego nigdy w życiu, to wspaniałe, tamto obrzydliwe. Iluż ludzi robi takie uwagi, przyjmując je za pewnik i nie czyniąc nigdy kroku w stronę wniknięcia w tradycję odwiedzanych grup etnicznych?
Ideą tej książki jest ukazanie czytelnikowi nieskończonej różnorodności kulinarnej ludzi mieszkających pod każdą szerokością geograficzną, od najdalszych, odległych nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie (kulturowo) plemion dżungli amazońskiej aż po bliskich nam Słowian zamieszkujących Syberię.
Komentarze
BeataIgielska
2017-05-09 16:58
„Menu świata” to zbiór reportaży z różnych zakątków. Autor opisuje w nich nie tylko podróże, ale i posiłki, których zjedzenie nieraz okazywało się równie wielkim wyzwaniem jak niebezpieczna wędrówka.
Jacek Palkiewicz słynie z zamiłowania do ekstremalnych przygód, czemu niejednokrotnie dał wyraz w swoich publikacjach. W najnowszej książce zebrał teksty relacjonujące wyprawy do niebezpiecznych miejsc na różnych kontynentach. To szlaki tylko dla odważnych; tak zwani niedzieli turyści i wycieczkowicze nie zapuszczają się tu nigdy.
Mamy okazję śledzić między innymi przeprawę uczestników szkoły przetrwania przez brazylijską dżunglę, wędrówkę po skutej mrozem Syberii, biwakowanie w Indonezji i wizytę u jednego z plemion, które wciąż żyją z dala od cywilizacji, włóczęgę po chińskich, wietnamskich i mongolskich bezdrożach… Docieramy też na Kamczatkę, do Indonezji i Birmy…
Wszystkie te miejsca autor opisuje barwnie i żywiołowo, skupiając się na ich kolorycie, pięknej, ale dzikiej i niebezpiecznej przyrodzie oraz na mieszkańcach. Bo w każdej podróży wędrowcy trafiają ostatecznie w gościnne progi, niejednokrotnie skromne, a nawet biedne, ale życzliwe.
I tu zaczyna się zupełnie inna, tym razem kulinarna, przygoda. Nieraz zdarza się, że uczestnicy wypraw nie wiedzą, co wrzucają na ząb, a autor – jako jedyny wtajemniczony w jadłospis – nie zdradza im tego, by nie popsuć wrażenia. Tak dzieje się między innymi w Chinach, gdy strudzeni podróżni zajadają się mięsem psów.
Ta niewiedza okazuje się zbawienna, znacznie gorzej jest jednak, gdy ma się świadomość, co gospodarze serwują do jedzenia, w dodatku z uśmiechem, zachętą i oczekiwaniem na pochwałę. A odmówić nie można albo nie wypada, by nie urazić częstujących.
Jak jednak przełknąć balut, czyli azjatycki przysmak, który jest ugotowanym jajkiem, ale z już uformowanym pisklęciem? Albo prażone owady, surowe larwy lub ciasto, w którym coś się rusza i brzęczy? A ociekające krwią, surowe mięso lub pieczoną w całości, z wnętrznościami i sierścią świnię lub małpę? Fuj! A jednak dla niektórych to prawdziwy przysmak.
Czasem niemiła niespodzianka może wyglądać całkiem apetycznie, ale tylko z daleka, jak durian, czyli zielono-żółtawy owoc, który niemożliwe cuchnie i - zdaniem autora – smakuje jak budyń konsumowany w wychodku.
Takich ekstremalnych przykładów jest tu wiele. Jedne budzą obrzydzenie, inne zaciekawiają, a nawet fascynują, jeszcze inne bawią, zwłaszcza gdy autor okrasza wspomnienia anegdotami i opisami reakcji uczestników wypraw. Niejednokrotnie okazuje się bowiem, że twardzi faceci, którzy przez kilka dni przedzierali się przez dżunglę, nocowali pod gołym niebem, walczyli z niewyobrażalnym upałem i pokonywali własne słabości, okupując to ranami, obtarciami i ukąszeniami, tracą zimną krew na widok tego, co im podano na talerzu.
Książka Jacka Pałkiewicza przenosi nas w egzotyczny świat, który jest inny, ale właśnie przez to interesujący, intrygujący i budzący emocje. Autor sporo miejsca poświęca obyczajom, religii i tradycjom poznanych ludzi, zwracając szczególną uwagę na element gościnności, który w wielu kulturach jest uświęcony i obwarowany licznymi nakazami.
Całość ubarwiają piękne, niezwykle barwne zdjęcia, bez których ta książka straciłaby swój koloryt. Warto wybrać się w tę pełną niespodzianek podróż – nawet tylko na papierze jest ona ekscytująca.
BEATA IGIELSKA
Kiedy premiera książki Jacek Pałkiewicz - Menu świata? Kiedy wychodzi Jacek Pałkiewicz - Menu świata? Data wydania książki zaplanowana została na 26.04.2017.
Zobacz też:||
Ostatnio oglądane
§
UWAGA: Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej informujemy, że serwis ten wykorzystuje pliki Cookie. Aby dowiedzieć się więcej o celu ich wykorzystania i zmianie ustawień Cookie w przeglądarce kliknij tutaj.
„Menu świata” to zbiór reportaży z różnych zakątków. Autor opisuje w nich nie tylko podróże, ale i posiłki, których zjedzenie nieraz okazywało się równie wielkim wyzwaniem jak niebezpieczna wędrówka. Jacek Palkiewicz słynie z zamiłowania do ekstremalnych przygód, czemu niejednokrotnie dał wyraz w swoich publikacjach. W najnowszej książce zebrał teksty relacjonujące wyprawy do niebezpiecznych miejsc na różnych kontynentach. To szlaki tylko dla odważnych; tak zwani niedzieli turyści i wycieczkowicze nie zapuszczają się tu nigdy. Mamy okazję śledzić między innymi przeprawę uczestników szkoły przetrwania przez brazylijską dżunglę, wędrówkę po skutej mrozem Syberii, biwakowanie w Indonezji i wizytę u jednego z plemion, które wciąż żyją z dala od cywilizacji, włóczęgę po chińskich, wietnamskich i mongolskich bezdrożach… Docieramy też na Kamczatkę, do Indonezji i Birmy… Wszystkie te miejsca autor opisuje barwnie i żywiołowo, skupiając się na ich kolorycie, pięknej, ale dzikiej i niebezpiecznej przyrodzie oraz na mieszkańcach. Bo w każdej podróży wędrowcy trafiają ostatecznie w gościnne progi, niejednokrotnie skromne, a nawet biedne, ale życzliwe. I tu zaczyna się zupełnie inna, tym razem kulinarna, przygoda. Nieraz zdarza się, że uczestnicy wypraw nie wiedzą, co wrzucają na ząb, a autor – jako jedyny wtajemniczony w jadłospis – nie zdradza im tego, by nie popsuć wrażenia. Tak dzieje się między innymi w Chinach, gdy strudzeni podróżni zajadają się mięsem psów. Ta niewiedza okazuje się zbawienna, znacznie gorzej jest jednak, gdy ma się świadomość, co gospodarze serwują do jedzenia, w dodatku z uśmiechem, zachętą i oczekiwaniem na pochwałę. A odmówić nie można albo nie wypada, by nie urazić częstujących. Jak jednak przełknąć balut, czyli azjatycki przysmak, który jest ugotowanym jajkiem, ale z już uformowanym pisklęciem? Albo prażone owady, surowe larwy lub ciasto, w którym coś się rusza i brzęczy? A ociekające krwią, surowe mięso lub pieczoną w całości, z wnętrznościami i sierścią świnię lub małpę? Fuj! A jednak dla niektórych to prawdziwy przysmak. Czasem niemiła niespodzianka może wyglądać całkiem apetycznie, ale tylko z daleka, jak durian, czyli zielono-żółtawy owoc, który niemożliwe cuchnie i - zdaniem autora – smakuje jak budyń konsumowany w wychodku. Takich ekstremalnych przykładów jest tu wiele. Jedne budzą obrzydzenie, inne zaciekawiają, a nawet fascynują, jeszcze inne bawią, zwłaszcza gdy autor okrasza wspomnienia anegdotami i opisami reakcji uczestników wypraw. Niejednokrotnie okazuje się bowiem, że twardzi faceci, którzy przez kilka dni przedzierali się przez dżunglę, nocowali pod gołym niebem, walczyli z niewyobrażalnym upałem i pokonywali własne słabości, okupując to ranami, obtarciami i ukąszeniami, tracą zimną krew na widok tego, co im podano na talerzu. Książka Jacka Pałkiewicza przenosi nas w egzotyczny świat, który jest inny, ale właśnie przez to interesujący, intrygujący i budzący emocje. Autor sporo miejsca poświęca obyczajom, religii i tradycjom poznanych ludzi, zwracając szczególną uwagę na element gościnności, który w wielu kulturach jest uświęcony i obwarowany licznymi nakazami. Całość ubarwiają piękne, niezwykle barwne zdjęcia, bez których ta książka straciłaby swój koloryt. Warto wybrać się w tę pełną niespodzianek podróż – nawet tylko na papierze jest ona ekscytująca. BEATA IGIELSKA